piątek, 25 maja 2012

LOL mi was wszystkich !

Niby jest dobrze ale i nie, już sama się w tym wszystkim gubię...  Kurwa dlaczego te życie jest takie pojebane i trudne?? Niby i wszystko się po woli układa ale zawsze jak jest coś dobrze to jakaś rzecz czy osoba musi to wszystko rozjebać...
Dziś jak wróciłam od dziewczyn to długo rozmawiałam z mamą. Przede wszystkim na jeden temat, czyli że zostaje wegetarianką. (A nie pisałam wcześniej ale naprawdę zostaje kiedyś też chciałam ale to był nie wypał  i nie zostałam ale teraz mówię na serio.) Pytała się dlaczego. Tak naprawdę to sama jeszcze nie wiem dlaczego zostaje wegetarianką ale jeśli nawet to każdy niech spróbuje uszanować moją decyzję a nie mówić że mnie pojebało czy że już nie mam co wymyślać czy takie typu teksty. Do wszystkich którzy mówią podobnie: TE TEKSTY I TAK NIE WPŁYNĄ W ŻADEN SPOSÓB NA MOJĄ DECYZJE, WIĘC... RACZEJ NIE WARTO SIĘ MĘCZYĆ ;)  Coś tam mama się jeszcze pytała co ja będą jeść czy coś takiego a ja myślałam że padnę w tym pokoju LOL Wiadomo że wszystko w czym nie ma mięsa, czy to aż takie trudne? Ale to i tak nic w porównaniu do tego co mi mama powiedziała. Powiedziałam jej że Ona chyba nie umie uszanować mojej decyzji i bla bla bla a Ona powiedziałam: "ja to myślałam że Ty sobie żarty robisz" czy coś w tym stylu. Ja się nie mogę powiedzieć że nie wkurwiłam, bo wkurwiłam i to bardzo (fajnie, moja mama mi na pewno wieży...!!!) Albo dzisiejsza akcja w sklepie, to było coś już myślałam że Ance to jebne... Ja coś tam biorę jakieś zakupy i sobie zapiekankę z pieczarkami i mama dowaliła jakiś teks że mięsa nie jem a Anka oczywiście pomyślała że się odchudzam i powiedziała: "od zapiekanki bardziej przytyjesz niż byś miała zjeść mięso". Ja już wkurw na maksa i wgl myślałam że zaraz padnę w sklepie, śmiać mi się chciało. Powiedziałam jej: "ja się nie odchudzam tylko po prostu nie jem mięsa" ona na to: "i tak byś nie miała z czego się odchudzać". Wtedy myślałam że wybuchnę moim śmiechem i nie będę mogła przestać się śmiać...
Moim zdaniem nikt nie będzie w stanie za akceptować tego że jestem całkiem inna. (Nie chodzi że jestem nie normalna czy że cos takiego) Jak rozmawiałam z mamą o sobie to coś tam się zgadało że ja jestem inna że mam całkiem inny styl i wgl a ja że i tak nikt tego nie umie uszanować nawet ona i że mówiłam jaka według niej powinnam być, czyli:
-słuchał Disco-polo,kochać różowy kolor i wszystko z nim związane,nosić spódniczki,  sukienki,  nie nosić bejsbolówki(czapki), być wzorowym uczniem i córką i takie tam. Oczywiście nic nie powiedziała tylko z tego wszystkiego wzięła pod uwagę różowy kolor, że ona też go nie lubi. Oraz powiedziała że mnie akceptuje taka jaka jestem. I gadała że jestem ładna i pytała się czy nie cieszę się zę jestem podobna do taty. Powiedziałam: "taaaa ja i ładna? blizna na... " i takie tam. Ale jak ja mogę być podobna do taty? Może i troszkę z wyglądu ale nie z charakteru czy coś w tym stylu. Np mój tata uwielbia mięso i takie typu rzeczy a ja zostaje wegetarianką  LOL...
Mama wyskoczyła że nic nie robi a ja że no pewnie powiedziałam że na Dzień Matki ugotuje obiad i posprzątam i takie tam a ona to fajnie. Potem jeszcze się spytałam czy dostane taki prezent na Dzień Dziecka jaki chciałam czyli psa (najlepiej taki,  haskisweet (podałam 3 zdjęcia) powiedziała że pierw muszę mu stworzyć warunki i wgl no ma racje ale dlaczego ja a nie ona? Nie może mi jakoś w tym pomóc? Przcież to tylko ładny piesek, taki kochany i wgl... Dla potwierdzenia zapytałam się jeszcze czy na pewno go nie dostane na dzień dziecka a mama że nie a ja: "no to jak ja nie dostanie żadnego prezentu na dzień dziecka to jutro nic nie zrobię za Ciebie... hahhah"  I tak pewnie coś tam zrobię czy pomogę...
Dziś na ambonie z dziewczynami było zajebiście. Prędzej do Marty zrobić poprawki na blogu DZIĘKUJE MARTA  ZA POMOC I WGL♥♥ Siedzenie na ambonie, wygłupianie się, jedzenie chipsów, picie w waszym towarzystwie to jest to co kocham ;**** W szkole nie byłam bo musiałam jechać do okulisty a się okazało że ten pojeb na wolne i poszliśmy do następnego a tam coś się popsuło i nie mogli mi wzroku zbadać. Więc jadę chyba we wtorek do okulisty na badanie i pewnie będę miała okulary. Kiedyś chciałam nosić i wgl a teraz jak mam to nie chce LOL. Fajnie będzie w następnym tygodniu... Pełno prac klasowych i nic więcej. Dobrze że już niedługo koniec roku bo bym się niedługo wykończyła jak bym leciała takim tempem że 2 prace klasowe w jeden dzień do tego pewnie nie zdziwię się jak będzie jakiś sprawdzian czy coś podobnego. Żal mi tych nauczycieli, jak nie mieliśmy testów to nie mieliśmy a jak teraz mamy to już nie ma gdzie wpisywać bo prawie każdy dzień zajęty. Zajebiście, pewnie teraz bede musiała się jeszcze uczyć na te PK bo trzeba jakieś oceny mieć dobra na koniec roku, trzeba się postarać. Taka ładna pogoda a ja w książkach, fajnie...
Dobra już was nie przynudzam ;)
Pozdrawiam ;D
Dżela ;***


1 komentarz: