No więc jak zawsze pokłóciłam się z nią o to że nic nie jem... Weszła do mnie do pokoju i powiedziała że zrobiła naleśniki a ja że nie jestem głodna, a ona z pytaniem czy wg coś dziś jadłam (bo było już po 18) zaczęłam się śmiać... i się zaczęło... krzyczała i wg, więc poszłam coś zjeść i ona potem jeszcze żebym sobie herbatę zrobiła a ja że piłam już dziś 2 a mama stwierdziła że tak chciałam zaspokoić głód a ja że nie. No i tak cały czas..... Niedługo to będzie częścią mojego życia: kłótnie z mamą ciągle o to samo....
Jeszcze potem do mnie z pytaniem "Czy ja mało mam zmartwień? Miło?!" Głupio się poczułam jak to powiedziała. Ale ja już czasem tego nie kontroluję, jak się zaczytam to już chuj, cały dzień do dupy.... +mama z Marcinem zaczęli mnie straszyć tym że zabiorą mi lapka że nie będę miała netu i takie tam a ja bym się chyba załamała bo coś czuję że już troszkę się uzależniłam.....To znaczy, jakie czasem mam co robić i wg to mogę cały dzień nie wchodzić na jakieś strony, więc nie jest źle....
Tak sobie myślę, może i Tina miała rację, nie z tym że jestem anorektyczką ale że się nią staje... powoli. No bo jak czasem nie jem nic cały dzień to normalka ale jak tak nie jem przez jakiś dłuższy okres...? Trzeba w końcu się nad tym wszystkim zastanowić.... Nie chciałabym żeby oś się stało i mamie więcej kłopotów robić. Każdy twierdzi że głodzenie się nie jest sposobem na odchudzanie się. Tylko że ja nie zagładzam się i jak na razie nie odchudzam się. Nie wiem co już mam sama o tym myśleć..... Bardzoooo dużo mi brakuje do anorektyczki pod względem wyglądu i wg ale..... Nie wiem..... Każdy mnie czymś straszy, że jak nie będę jadła to to... to tamto i tak cały czas.... Chyba już troszkę panikuję i chodź sama nie wiem czym. Przecież to tylko moja wola i wiem co robię, wiem że niejedzenia nie jest dobre, że może się to skończyć niedobrze. Tak wiem to wszystko ale... Teraz we ferie cały czas laptop, opowiadania, muzyka pisanie z kimś i wg. Potem szkoła, zamierzam się dobrze uczyć.... Prędzej też wiem jak to było, cały czas zjadłam tylko troszkę obiadu w sql czasem nic i tak do następnego dnia... Nie wiem, mam nadzieję że to wszystko się naprawi.
Pamiętam jak mi wszyscy mówią i sama też wiem jak kiedyś to lubiłam jeść. Jadła dużo, bardzo dużo, może za dużo i mam teraz zapas hahahahahahah lolo Były jakieś święta czy nawet nie to ja co chwilę coś wpierdalałam..... Teraz szczerze w święta to nie mam co jeść bo nie jem mięsa a u nas to wszystko tylko mięso, mięso i nic więcej..... Wiem że mama się stara żebym jadła kupuje jakieś rzeczy i wg, ale mnie jakoś nie ciągnie do tego. A że kupiła nutelle i nie chce jej jeść to chyba naprawdę coś nie tak że mną hahahhaha.
Kurwa dobra kończę te głupoty.... Musiałam się gdzieś wypisać bo już mam wszystkiego dość.... No więc pozdrawiam tych co to czytają i życzę miłych i udanych ferii tym co mają i co mieć będą xD
Macie mój ulubiony zespół (jak narazie i coś czuję że już na zawsze bo już długo go słucham a poza tym nie mam zamiaru przestać) xD
.







