niedziela, 27 maja 2012

I don't want to live today

Kurwa już nawet żyć mi się nie chce przez nich wszystkich. LOL Już nawet sama nie weim jak mam to wszystko opisać. Ale co ja się bede meczyć jak i tak pewnie przeczyta tą notke jedna czy dwie osoby... Ale warto chodź dla nich ją napisać...
Więc tak: dziś Patryk dowiedział się żę zostałam wegetarianką i jest przejebanie... Cały czas się nabija i wgl już mam dość. Jak mama robiła obida to mi zrobiła coś innego  a Patryk zaczoł się dopytywać po co ona to robi i takie tam ja już nie wytrzymałam tych Jego pytań i się wydarłam żę jestem wegetarianką. Po co wgl ja to zrobiłam jak mam teraz cały czas cierpieć przez nich wszystkich? Ale nie moge się poddac przez takich debili. Jak nie umieją mnie uszanować i zaakceptować taka jaką jestem to ich problem a nie mój. Ale od dziś już nie bedzie Angeliki takej jaka była wcześniej, napewno nie w domu. Już nie będzie długich rozmów z mamą czy pożyczania kasy braciom czy spełniania ich zachcianek. Juz nigdy nie będzie tak jak wczesniej. Znając życie na początku nie będzie łatwo i wgl ale trzeaba się postarać i się zmienić bo jak nadal będe taka jaka jestem to nie pociągne już długo... Może i pisze jakieś bzdury i może ktoś sobie pomyśli że jestem głupia że pisze takie rzeczy  ale ja już naprawde mam ich doś już moja psychika nie wytrzymuje.
Niezła była scena jak oglądaliśmy TV Patryk jak cały dzisiejszy dzień śmiał się ze mnie (a jakby inaczej) mowił jakieś bzduru i wgl... Nie wytrzymałam i zaczełam się na nich wszystkich drzeć wyzywać. Mama oczywiście też coś pierdoliła ale już ie miałam sił jej słuchać. Ciekawe jak bym sie cieła czy ktoś z rodziny by to zauważył. Moge się założyć że pierwszą osobą która by to zobaczyła to by była Marta.Tylko na nią moge liczyć i na nikogo więcej nie powiem bo na Monike tez ale ona czasem nie ma czasu czy cos takiego... Ale prawde mówiąc to tylko jedna osoba na całym świecie zna mnie na wylkot wie co lubie a czego nie, co bym chciała o czym marzę i takie tam. Tą osobą jest oczywiście Marta. Ciekawe co by to było jakbym jej nie miała. Jak by było tak jak jest i bym jej nie miała to bym już skończyła ze sobą. Tylko ona mnie rozumie, doradza co mam robić, zawsze wysłucha nawet jak mówię jakieś bzdury. MARTA DZIĘKUJE ŻE JESTEŚ, BYŁAŚ I MAM NADZIEJĘ ŻE ZAWSZE BĘDZIESZ PRZY MNIE. KOCHAM CIĘ NAWET NIE WYOBRARZASZ SOBIE JAK MOCNO I NIE WYOBRAŻAM SOBIE CO BY BYŁO GDYBY COŚ SIĘ STAŁO I BYSMY MUSIAŁY SIĘ ROZŁĄCZYĆ.... 
Kurwa już naprawde nie weim co mam robić... Mój własny dom mnie ogranicza i to po całości... Nie moge mówić tego co chcę bo zaraz ktoś będzie darł morde, nie moge przeklinać, nawet kurwa nie mam własnego kąta, własnego świata do którego mogłabym iśc zamknąc się, nikogo nie słuchać(Bo oczywiśnie nie mam własnego pokoju tylko pokój z braćmi. ). Może i  jest takie miejsce ale nie moge tam  być całkiem szczęsliwa, rozluźniona i wgl. Tym miejscem może być na ambona lub pokój ale musze mieć słuchawki na uszach lub na maxa podgłoszoną wieże żeby nikogo nie słyszeć i mieć wszystkich w DUPIE! Chyba zacznę biegać, nie żeby się odchudzać ale żeby uciekać od tych wszystkich problemów i zamknąć się w sobie, pomyśleć o swoim życie i o  samej sobie.

Szkoda że nie ma przy mnie jakieś osoby którą bym kochala. NI chodzi tutaj o miłaść do przyjaciułki ale do chłopaka. Ale jak kurwa znaleść takiego który by cię wysłuchał, przytułił kiedy tego potrzebujesz, pomógł w trudnych chwilach, pocieszał????? Chyba bym musiała szukać na jakieś inne j planecie (hahahahahah). Pewnie i tam bym takiego nie znalazła. Szkoda że chodż z braćmi nie moge pogadać bo oczywiście oni tylko by mnie wyzywali i nieszanowali, więc po co się produkować??? 

Wczoraj wróciłam chyba o 23:25 od Matry to znaczy byłysmy pierw na ambonie potem się przeszłyśmy i mama zaczeła się drzeć. Jeszcze do tego okurat w domu była babcia i ona tez się darła. Myślałam że jebne w tym pokoju... Ale ja ja miałam być prędej ajk się nie dało. Pierw byłysmy na ambonie i rozmawiałyśmy. Do marty jeszcze ktoś zadzwonił i zormawiała prze telefon a ja myślałam. Potem miałyśmy iśc na podstawówke ale że spotkałyśmy Łukasza to poszliśmy koło Kalinowskej i okazało się że ma zamkniete więc Łukasz wrócił się do domu a ja i Marta zostałyśmy. Rozmawiałyśmy o tym co każda by zrobiła jakby się któras wyprowadziła. Może to i dziwny teama na rozmowy ale... No więc ja to bym się napewno załamała. Tam to już bym napewno nie wytzrymała. Może i bym przyjeżdżała do Bobrownik i spotykała się z przyjaciułkami, bysmy rozmawiały prze telefon, pisały do siebie i takie tam ale to by już ne było to samo. Co z każda sprawą co by się stała miała bym dzwonić. Wież że bym mogła i Marta by mnie wysłuchała ale to by było troszkę dziwne.

Fajnie by było gdyby było więcej jakiś fajnych osóbz którymi byśmy mogły się spotykać. Żeby mieć jakąs zajebista paczke z którą zawsze robiśz imprezy, zapraszasz na urodziny i spedzasz weekendy. 30 czerwca ma być ognisko z klasą bez wychowawcy tylko klasa ale pewnie i tak wszyscy nie przyjdą, i dobrze. Bo co to by było gdyby przyszła taka Karolina-kujon. By może i posiedziała z godzinke i sobie poszała. Tak jak odwaliła na wieczorku. Zatańczyła z każdym chłopakiem (niektórych wyciągała na przymus) i pojechała sobie potem do domu LOLOLOLOL. Każdy miał z niej zwałe...
Pewnie i tak nic nie wyjdzie z tego ognisa bo nikt nie bedzie chciał się złożyć lub każdy będzie miał coś innego do zrobielia lub coś komuś wypadnie. Jeszcze się zobaczy jak to się ułorzy. Może nie będzie aż tak źle?

Dobrze że już niedługo koniec roku, już nie moge się doczekać wakacji. Chyba całe wakacje spędze w domu, no najwyżej pojade do Niemiec do ojca, ale jeszcze nie weim. Już bym chciała ostatnie dwa tygodnie szkoły, ponieważ oceny by były już wystawione i wgl... W ostatnim tygodniu w środe na jaieś zakupy na ognisko klasowe w czwartek zrobić te ognisko a w piątek zakończenie i CHILLOUT!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! (W tym momencie polecam pisenke Grubson-Chillout)

Dobra już nie przynudzam ;D Mam nadzieję że komuś się podoba to co piszę ;P
Pozdrawiam     Dżela ;**

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz