Więc miałam już dawno coś napisać ale jakoś brak czasu i nie miałam chyba pomysłu na nic. Dużo się wydażyło od ostatniej notki. Wiem powinnam dodwać coś częsciej ale po co jak może cztają to tylko moje przyjaciółki które o wszystkim wiedzą no może dzisiejsza taka nie będzie notka ale....
Tak więc ostatnio pisałam jeszcze przed urodzinami więc na nich było zajebiście. W między czasie poznałam zajebistą dziewczynę Oliwię. Mam się z nią spotkać niedługo ale zobaczymy jak to jeszcze wszystko wyjdzie. Oczywiście ja wieżę w to że wszystko wypali XD. Na szczęscie mami mi już pozwoliła, ojciec nic o tym nie wiem ale to chyba jeszcze lepiej bo by się darł że nie mogę tam jechać i takie tam typu teksty.
U mnie budowa cały czas trwa, nie wiem czy pisałam ale pokój mi budują XD. Już stoi tylko jeszcze w środku trzeba wykończyć. Mam nadzieję że w tym roku już będę tam mieszkać XD. Niby dużo do zrobienia nie jest a tyle czasu to potrzebuje.... Plany co do pokoju to cały czas się zmieniają, zobaczy się wszystko ja już będzie stał ;D
Wczoraj był u nas Bartek i się ze mną nie przywitał. Niby tak to już o nim zapomniałam ale jednak jak go zobaczyłam to wszystkie wspomnienia wróciły...... Jako pierwsza p[owiedziałm mu cześć no dobra ale od tak jakby od niechcenia mi odpowiedział, myślałam żę pogada czy coś a tu nic...... ale zawsze spoko. Mam nadzieję że teraz to już wg o nim zapomną i będę go miał głęboko w dupie. Jeszcze na ostatnich ogniskach co chwilę ktoś mi się pytak: Kto to wg ten Bartek ipodobne pytania o nim. I ja się pytam jak tu zapomnieć jak co chwilę ktoś się pyta i przypomina to co było w wakacje... Więc jak narazie to chyba mam dość przygód z chłopakami.
Co do chwili obecnej to jest chujowo.... Każdy mi mói żę ja to jestem odważna i wg, że boję się tylko pająców. Gdyby ktoś kazał mi coś powiedzieć czy coś to bym to zrobiła. Ja natomiast uważam całkiem inaczej. Jestem pierdolonym tchórzem. Trzórzem który boi się powiedzieć swojej najlepszej przyjaciółce prawdy. Pomimo iż móię jej wszystko, nie wyobrażam sobie bez niej życia to i tak jej tego nie powiedziałam. Gadałyśmy na ten temat wiele razy. Za każdym razem nie wyobrażałam sobie żę to zrobię a jednak. Nigdy bym nie pomyślała że gdy będę szła na spotkanie z przyjaciółką to będę się aż tak bać. I niby czego? Tego że ja powiem jej prawdę a ona mnie opierdoli, zacznie wyzywać potem pewnie przytuli i powie żebym tego więcej nie robiła? Cały czas się zastanawiałam jak to powiedzieć czy coś. Ale i tak nie dałam rady. Wiem i przepraszam. Powinnam powiedzieć jej to prosto w oczy zobaczyć jej reakcję ale tak się nie da. Nie da się tak po prostu powiedzieć "Marta pociełam się" czy podwinąć rękaw pokazać i czekać na reakcj. Pojebało mnie już do końca, wiem o tym i nie ale to nic mnie nie usprawiedliwia. Nie rozumiem już sam siebię. Nie ogarniam nic, kompletnie nic. Niby nie mam aż takich problemów ale nie daje rady. Każdy odemnie coś wymaga. Szkoła, rodzice, wszyscy, a ja przecież się nie rozdwoje i nie zrobię wszystkiego od razu. Matka krzyczy o oceny żebym się uczyła rozumiem bo nie dostanę się do szkoły czy coś. Przy każdym coś tam mói że się uczę czy coś a jak razem gadamy to już nie ma tak dobrze. Ale przecież ja sama się uczę dla siebie a nie dla kogoś. Rozumiem też że powinnam się dobrze uczyć jak chcę iść dalej do szkoły ale to nie znaczy żę muszę cały czas siedzieć przy książkach i wkuwać niewiadomo jak! Boję się że jak tata przyjedzie to znowu zacznie pić i nic więcej. Gdy już tu będzie znowu jak będą robić coś upije się i znowu coś pójdzie nie tak. Mama cały czas gada czego to ja nie dostałam a tak naprawdę to może tylko laptopa. A moi bracia? Gdy któryś z nich coś chce to mam wszystko zrobi żęby im kupić. A jak ja chce na głupie wyjście z pare zł to mói żę nie ma. Tak, a jak Patryk czy Marcin gdzieś idą to jakoś znajduję się te 20 zł czy ileś. Kurwa krasnolutki jej podżuciły. Każdy pierdoli żę mam zajebistą matkę a to nie prawda. No dobrza przy kimś jest extra i wgl ale tak to chuj....
Więc tak na podsumowanie i dla jasności to tak pociełam się troszkę i wiem żę robiąc to popełniłam największy błąd, ale ja już nie mam sił. A i żeby ktoś sobie nie pomyślał żę pociełam się aż tak że mi niewiadomo jak krew leciała, bo mnie to nie jara jak leci. Obiecałam Oliwi i obiecam też dziewczyną żę więcej już tego nie zrobię. Po prostu ja nie mogę ze względu na nie wszystkie i już nie chce tego robić, nie chcę żebym potem miała pierdolone blizny. Nie zdziwię się wg jak Marta w sql nie będzie się chciała do mnie odzywać będzie mega obrażona i wgl. Zasłużyłam na to, wiem o tym dokładnie. Ale powinna mnie też zrozumieć, chodź tego za bardzo się nie da ale.....
niedziela, 7 października 2012
wtorek, 7 sierpnia 2012
Bo mój uśmiech nie zawsze jest prawdziwy
Postanowiłam niedawno że trzeba wylać gdzieś wszystkie swoje smutki i co w moim życiu się wydażyło. Może i przeczytają to osoby które wszystko o mnie wiedzą ale..... Przecież i tak wszystko wie o mnie tylko Marta więc Monika i może Ala się dowiedzą czegoś więcej ;D
Pierwsze co mi się w życiu przytrafiło takiego niezbyt dobrego to to że mam Astmę oskrzelową". Dobrze wiem że można z tym żyć, że to nie jest wcale takie groźne i są gorsze choroby ale i ta nie jest taka łatwa.... Czy mieliście kiedyś wrażenie że umieracie? Mogę powiedzieć że ja tak, i to nie z własnej woli. Nie cięłam się czy coś takiego tylko to był zwykły atak mojej choroby. A może niezwykły? Pamiętam to jak by to się stało dziś. Nie da się wymazać z pamięci takiej chwili. Poczułam wtedy... to znaczy nic nie czułam, widziałam tylko że mam na sobie skurę i tylko to nic więcej. Moja mama sama nie wiedziała co się ze mną dzieję. Jeszcze do tego nikogo nie było wokół, musiałam sobie poradzić sama chodź mama była przy mnie ale to nie jest tak że przy tej chorobie może ktoś pomóc, oczywiście lekarze dużo ale jak dostaniesz atak to ja zawsze sama sobie radziłam musiałam opanować to że się duszę i wgl. nigdy się nie poddałam jak widać bo żyję a wtedy było najtrudniej, ponieważ już myślałam że tego nie przeżyję...... Z każdym dniem mi się pogarszało miałam częściej ataki, moi rodzice nie wiedzieli co to jest ja tym bardziej. Jeździliśmy po lekarzach a oni mówili że tak ma być. Pewnego dnia pojechaliśmy do Torunia do szpitala, niestety musiałam tam zostać. Prędzej byłam u lekarzy i wgl ale podawali mi dwa takie same leki tylko że inaczej się nazywały i mieli inną dawkę. Po szpitalu też od razu mi się nie polepszyło ale przynajmiej już było wiadomo co mi jest. Z czasem miałam coraz żadziej ataki astmy. Oczywiście do dzisiejszego dnia jeżdżę do lekarza i kontroluję swoją chorobę. Trwa to już z jakieś ponad 8 lat. Nie mogę powiedzieć bo jest znaczna poprawa ale i tak leki muszę brać. Mam nadzieję że kiedyś astma to będzie tylko przykre wspomnienie a nie część mojego życia.....
Gdy byłam w piątej klasie było skręciłam kostkę. W szóstej klasie złamałam nogę ale nie tak zwykle. Miałam dwa złamanie + jedno w kości piszczelowej chyba a drugie w kostce oraz na dodatek nadciągnięte mięśnia. Niestety miałam wtedy całą nogę w gipsie na 4 tygodnie a potem na 3 tygodnie tylko do kolana. Na szczęście wszystko poszło dobrze. Oczywiście teraz są tego skutki uboczne ponieważ czasem na zmienię pogody noga mnie boli lub jak podchodzę pod górę to mnie mięśnie napierdalają. Oraz noga jest już o wiele słabsza i bardziej podatna na złamania więc teraz znowu mam w gipsie. Na szczęście że to tylko skręcenie a nie złamanie i mam tylko na 2 tygodnie w gipsie.
W pierwszej klasie gimnazjum zaczęły mi pękać usta i to bardzo jak zawsze używałam jakieś pomadki czy czegoś takiego ale okazało się że to nie wystarczyło. Po jakimś czasie na wardze dolnej coś mi wyskoczyła nazywa się to "Ziarniniak warki dolnej" nie jest to piękny widok, wiem bo to miałam. Pojechałam do Chirurga do włocławka i mi to wyciął na całe nieszczęscie nie do końca, (do dziś tam nie jeżdżę jeśli coś mi się stanie. Po prostu mam już jakieś schizy czy coś podobnego). Po jakimś czasie moja ciocia poleciła mi dobrego chirurga u którego niestety czeka się na zabieg około miesiąca. Pojechałam do niego i podoił się tego ale zbytnio nie chciał powiedział że trzeba to usuną bo jak ja będę się całować.... W moim przypadku wyglądało to tak okropnie że zabieg miałam już w następnym tygodniu po wizycie. Pamiętam że denerwowałam się strasznie, musiałam sama wejść do gabinetu. Pomimo że miałam znieczulenie to i tak to czułam może i nie do końca ale jak zszywał to to czułam wszystko ;( Tydzień później miałam zdjęcie szew. W między czasie moja siostra cioteczna miała urodziny i graliśmy w piłkę i dostałam nią prosto w szwy ;( Krew mi leciała i zaczęłam podobno przeklinać. Pojechałam z mamą i Żanetą do lekarza i dostałam zastrzyk. Na zdjęciu szew powiedzłam co się stało bo miała jeszcze wkoło zakrzepniętą krew i pielęgniarka nie mogła zdjąć szew ale udało się, bolało ale się udało. Dostałam maść i po jakimś czasie na wizytę kontrolną. Do dziś już nic nie mam ale i tak pamiętam to i czasem mi się to wszystko przypomina.....
Co roku od jakiegoś czasu mam coś poważniejszego gdzie nie obejdzie się bez lekarzy czy czegoś w tym stylu..........
Kiedy byłam mała to mieszkałam przez 3 tata w Brzeźnie. Nie pamiętam nic z tamtych lat bo jak ale mama i bracia nie raz mi opowiadali co się wtedy działo. Moi dziadkowie nie byli dobrzy dla nas pomimo tego że mój tata to ich syn. Na moją mamę się darli kiedy zaszła w ciążę po raz 3 czyli ja miałam się urodzić. Gdy moi bracia siedzieli u nas w samochodzie to dziadek się na nich darł, lub jak moja mama poszła urwać bracią parę śliwek to dziadek wziął jej z koszyka i je wyżucił żeby tylko nie dać nam.... Kiedyś do mamy przyjechała ciocia rowerem a dziadek wziął ten rower i wyżucił do bagna. Teraz to jest śmieszne ale wtedy nie było. Na dodatek mój tata zaczął pić, moja mama już nie wytrzymywała psychicznie. Rodzice mieli już się rozwodzić ale kiedy ja miałam około 3 lat mama powiedziała do taty że ablbo wódka albo rodzina na szczęście wybrał rodzinę. Przeprowadziliśmy się i po jakimś czasie zaczęła się moja choroba i znów musieliśmy się przeprowadzić bo tam gdzie mieszkaliśmy nie było dla mnie warunków. Przez te 13 lat moja babcia ani dziadek nas nie odwiedzili, nie zapraszali nas gdy mieli piędziesiolecie czy coś takiego. Babcia powiedziała że prędzej do nas nie przyjedzie dopóki mój tata pierwszy do niej nie zajży. Ale przecież mój tata były mnie i to nie raz, widzieli się gdy tata był w sklepie czy coś takiego a oni o tak do nas nie przyjechali, nie przyjechali nawet gdy moi bracia zapraszali ich na komunie czy mój brat na 18. A tera jakby nigdy nic zaprosili nas na 80 mojego dziadka. Rodzice mówią że jedziemy ale.... Niby i chcę jechać ale kiedy moja babcia się zapyta mojej mamy jak tam ze mną czy coś takiego to ja już powiedziałam mamie że ma nic nie mówić tylko żeby do mnie przyszła jak coś a ja jej wtedy powiem " A TO GDZIE TY BYŁAŚ PRZEZ 13 LAT?" Może i to będzie chamskie lub wgl czegoś takiego nie powiem ale przydało by się jej. Żeby własna Wnuczka nie znała babci? Nie mieszkamy przecież od siebie daleko.....
Wiem dokładnie że to nie jest całe moje życie i wszystko co się działo w poszczegółnych momętach ale nie da się tego tak po prostu napisać... Może i komuś jeszcze wszystko opowiem tak dokładniej co się wydażyło i wgl ale jak narazie mam nadzieję że nie będę musiała tego wspominać ;D Gdy kiedyś oglądałam zdjęcia to myślałam "Pomimo dużego bólu jaki przeżyłam nadal próbuję się uśmiechać, chodź nie zawsze ten uśmiech jest prawdziwy...." To tyle na dziś. JEŚLI KTOŚ TO PRZECZYTAŁ PROSZĘ O ZOSTAWIENIE KOMENTARZA, Z GÓRY DZIĘKUJĘ.
Pierwsze co mi się w życiu przytrafiło takiego niezbyt dobrego to to że mam Astmę oskrzelową". Dobrze wiem że można z tym żyć, że to nie jest wcale takie groźne i są gorsze choroby ale i ta nie jest taka łatwa.... Czy mieliście kiedyś wrażenie że umieracie? Mogę powiedzieć że ja tak, i to nie z własnej woli. Nie cięłam się czy coś takiego tylko to był zwykły atak mojej choroby. A może niezwykły? Pamiętam to jak by to się stało dziś. Nie da się wymazać z pamięci takiej chwili. Poczułam wtedy... to znaczy nic nie czułam, widziałam tylko że mam na sobie skurę i tylko to nic więcej. Moja mama sama nie wiedziała co się ze mną dzieję. Jeszcze do tego nikogo nie było wokół, musiałam sobie poradzić sama chodź mama była przy mnie ale to nie jest tak że przy tej chorobie może ktoś pomóc, oczywiście lekarze dużo ale jak dostaniesz atak to ja zawsze sama sobie radziłam musiałam opanować to że się duszę i wgl. nigdy się nie poddałam jak widać bo żyję a wtedy było najtrudniej, ponieważ już myślałam że tego nie przeżyję...... Z każdym dniem mi się pogarszało miałam częściej ataki, moi rodzice nie wiedzieli co to jest ja tym bardziej. Jeździliśmy po lekarzach a oni mówili że tak ma być. Pewnego dnia pojechaliśmy do Torunia do szpitala, niestety musiałam tam zostać. Prędzej byłam u lekarzy i wgl ale podawali mi dwa takie same leki tylko że inaczej się nazywały i mieli inną dawkę. Po szpitalu też od razu mi się nie polepszyło ale przynajmiej już było wiadomo co mi jest. Z czasem miałam coraz żadziej ataki astmy. Oczywiście do dzisiejszego dnia jeżdżę do lekarza i kontroluję swoją chorobę. Trwa to już z jakieś ponad 8 lat. Nie mogę powiedzieć bo jest znaczna poprawa ale i tak leki muszę brać. Mam nadzieję że kiedyś astma to będzie tylko przykre wspomnienie a nie część mojego życia.....
Gdy byłam w piątej klasie było skręciłam kostkę. W szóstej klasie złamałam nogę ale nie tak zwykle. Miałam dwa złamanie + jedno w kości piszczelowej chyba a drugie w kostce oraz na dodatek nadciągnięte mięśnia. Niestety miałam wtedy całą nogę w gipsie na 4 tygodnie a potem na 3 tygodnie tylko do kolana. Na szczęście wszystko poszło dobrze. Oczywiście teraz są tego skutki uboczne ponieważ czasem na zmienię pogody noga mnie boli lub jak podchodzę pod górę to mnie mięśnie napierdalają. Oraz noga jest już o wiele słabsza i bardziej podatna na złamania więc teraz znowu mam w gipsie. Na szczęście że to tylko skręcenie a nie złamanie i mam tylko na 2 tygodnie w gipsie.
W pierwszej klasie gimnazjum zaczęły mi pękać usta i to bardzo jak zawsze używałam jakieś pomadki czy czegoś takiego ale okazało się że to nie wystarczyło. Po jakimś czasie na wardze dolnej coś mi wyskoczyła nazywa się to "Ziarniniak warki dolnej" nie jest to piękny widok, wiem bo to miałam. Pojechałam do Chirurga do włocławka i mi to wyciął na całe nieszczęscie nie do końca, (do dziś tam nie jeżdżę jeśli coś mi się stanie. Po prostu mam już jakieś schizy czy coś podobnego). Po jakimś czasie moja ciocia poleciła mi dobrego chirurga u którego niestety czeka się na zabieg około miesiąca. Pojechałam do niego i podoił się tego ale zbytnio nie chciał powiedział że trzeba to usuną bo jak ja będę się całować.... W moim przypadku wyglądało to tak okropnie że zabieg miałam już w następnym tygodniu po wizycie. Pamiętam że denerwowałam się strasznie, musiałam sama wejść do gabinetu. Pomimo że miałam znieczulenie to i tak to czułam może i nie do końca ale jak zszywał to to czułam wszystko ;( Tydzień później miałam zdjęcie szew. W między czasie moja siostra cioteczna miała urodziny i graliśmy w piłkę i dostałam nią prosto w szwy ;( Krew mi leciała i zaczęłam podobno przeklinać. Pojechałam z mamą i Żanetą do lekarza i dostałam zastrzyk. Na zdjęciu szew powiedzłam co się stało bo miała jeszcze wkoło zakrzepniętą krew i pielęgniarka nie mogła zdjąć szew ale udało się, bolało ale się udało. Dostałam maść i po jakimś czasie na wizytę kontrolną. Do dziś już nic nie mam ale i tak pamiętam to i czasem mi się to wszystko przypomina.....
Co roku od jakiegoś czasu mam coś poważniejszego gdzie nie obejdzie się bez lekarzy czy czegoś w tym stylu..........
Kiedy byłam mała to mieszkałam przez 3 tata w Brzeźnie. Nie pamiętam nic z tamtych lat bo jak ale mama i bracia nie raz mi opowiadali co się wtedy działo. Moi dziadkowie nie byli dobrzy dla nas pomimo tego że mój tata to ich syn. Na moją mamę się darli kiedy zaszła w ciążę po raz 3 czyli ja miałam się urodzić. Gdy moi bracia siedzieli u nas w samochodzie to dziadek się na nich darł, lub jak moja mama poszła urwać bracią parę śliwek to dziadek wziął jej z koszyka i je wyżucił żeby tylko nie dać nam.... Kiedyś do mamy przyjechała ciocia rowerem a dziadek wziął ten rower i wyżucił do bagna. Teraz to jest śmieszne ale wtedy nie było. Na dodatek mój tata zaczął pić, moja mama już nie wytrzymywała psychicznie. Rodzice mieli już się rozwodzić ale kiedy ja miałam około 3 lat mama powiedziała do taty że ablbo wódka albo rodzina na szczęście wybrał rodzinę. Przeprowadziliśmy się i po jakimś czasie zaczęła się moja choroba i znów musieliśmy się przeprowadzić bo tam gdzie mieszkaliśmy nie było dla mnie warunków. Przez te 13 lat moja babcia ani dziadek nas nie odwiedzili, nie zapraszali nas gdy mieli piędziesiolecie czy coś takiego. Babcia powiedziała że prędzej do nas nie przyjedzie dopóki mój tata pierwszy do niej nie zajży. Ale przecież mój tata były mnie i to nie raz, widzieli się gdy tata był w sklepie czy coś takiego a oni o tak do nas nie przyjechali, nie przyjechali nawet gdy moi bracia zapraszali ich na komunie czy mój brat na 18. A tera jakby nigdy nic zaprosili nas na 80 mojego dziadka. Rodzice mówią że jedziemy ale.... Niby i chcę jechać ale kiedy moja babcia się zapyta mojej mamy jak tam ze mną czy coś takiego to ja już powiedziałam mamie że ma nic nie mówić tylko żeby do mnie przyszła jak coś a ja jej wtedy powiem " A TO GDZIE TY BYŁAŚ PRZEZ 13 LAT?" Może i to będzie chamskie lub wgl czegoś takiego nie powiem ale przydało by się jej. Żeby własna Wnuczka nie znała babci? Nie mieszkamy przecież od siebie daleko.....
Wiem dokładnie że to nie jest całe moje życie i wszystko co się działo w poszczegółnych momętach ale nie da się tego tak po prostu napisać... Może i komuś jeszcze wszystko opowiem tak dokładniej co się wydażyło i wgl ale jak narazie mam nadzieję że nie będę musiała tego wspominać ;D Gdy kiedyś oglądałam zdjęcia to myślałam "Pomimo dużego bólu jaki przeżyłam nadal próbuję się uśmiechać, chodź nie zawsze ten uśmiech jest prawdziwy...." To tyle na dziś. JEŚLI KTOŚ TO PRZECZYTAŁ PROSZĘ O ZOSTAWIENIE KOMENTARZA, Z GÓRY DZIĘKUJĘ.
piątek, 3 sierpnia 2012
WAKACJE ;D
No więc u mnie dużo się działo, ale jakoś nie maiłam czasu na pisanie. A może mi się nie chciało, już sama nie wiem, teraz siedzę sama w domu i mi się troszkę nudzi :/
Pokuj już stoi w surowym stanie i już nie mogę się doczekać kiedy się do niego wprowadzę ale mama powiedziała że dopiero na święta może ale ja już bym chciała prędzej. Musze oczywiście parapetówkę zrobić żeby mi się zajebiście mieszkało XD
Tydzień temu sobie skręciłam kostkę :/ Ale oczywiście jak to ja i musiała sobie coś we wakacje zrobić ale za to nie muszę w domu za dużo robić ani nic takiego. Ale chyba już bym wolała posprzątać i wgl niż się męczyć z tym gipsem ;( Ale za to dostanę odszkodowanie i dziewczyny powiedziały że jak coś to stawiam coś.... Ale nie chce za dużo wydawać tylko jechać do Wzorcowni i sobie coś porządnego kupić bo całą kasę teraz wydam na urodzinki. No właśnie już jutro je mam, już nie mogę się doczekać :D Oczywiście będę miała gips na urodziny ale dam radę. Dziewczyny jutro chyba prędzej przychodzą i wgl więc git. Rano do Włocławka może sobie coś kupie i na urodziny muszę jakieś zapasy zrobić. Kupuje jeszcze chyba 2 skrzynki piwa bo chciałam wódkę ale powiedzieli mi że lepiej piwo więc....
Dokładnie jeszcze nie wiem czy wszyscy przyjdą ale tak to chyba zaprosiłam 14 osób. Pisałam do Bartka żę go zapraszam a on że chętnie przyjdzie ale nie wie czy będzie mógł..... Nie mam pojęcia co o tym wszystkim mam myśleć :/ Teraz czuje tak jakby mnie unikał bo był tu chyba z 2 tygodnie i ani razu się nie widzieliśmy a prędzej.... Nie mam pojęcia :D
Ale nie jest tak źle:D Co ja się tam będę przejmować jakimś tam chłopakiem jak wokoło aż tylku innych jest hahahhahahaha. Na ostatnim ognisku gadałam z Marcinem chyba z godzinkę i sama nie wiem o czym, tak po prostu chyba o wszystkim :D
Miałam w te wakacje szanse na to aby zapalić zioło czy coś ale i tak nie chciałam. Niby i Łukasz gadał że to pomaga na (.....) Ale i tak nie chce, po prostu nie chce nic palić. Może kiedyś jak będę starsza.... ale teraz nie. Ale nie mówię żeby czasem nie było tak jak z picie. Myślałam że pierwszy raz to będzie na 18 lub troszkę prędzej a to już w te wakacje :D Nie spodziewała bym się tego :D Ale i tak nie żałuję wiem że Marta mówi że to trochę przez nią pierwszy raz i wgl ale przecież jak bym chciał to bym nie piła. Więc to tylko i wyłącznie moja wola :D Ostatno noga w gipsie i na ognisko było zajebiście na jednym i na drugim. Co prawda to nie wypiłam za duż o ale zawsze coś. Na urodzinach swoich jestem ciekawa jak to będzie XD
Dziś gadałam z mamą i się pytała jak tam urodzinki i wgl i jej powiedziała ze kupuje piwo a mama że dla dziewczyn to po drinku bym kupiła a ja że jak każdej się pytałam że że woli normalne piwo hahahha Ale powiedziała ze jak coś to o piwie nic nie wiem a ja że spoko. Nie no matka spoko nawet( chodź raz)
Na koniec pozdrawiam wszystkim co czytają mojego bloga, wszystkich przyjaciół oraz życzę miłych wakacji i abyście nie mieli czegoś w gipsie tak jak ja :*************************
Pokuj już stoi w surowym stanie i już nie mogę się doczekać kiedy się do niego wprowadzę ale mama powiedziała że dopiero na święta może ale ja już bym chciała prędzej. Musze oczywiście parapetówkę zrobić żeby mi się zajebiście mieszkało XD
Tydzień temu sobie skręciłam kostkę :/ Ale oczywiście jak to ja i musiała sobie coś we wakacje zrobić ale za to nie muszę w domu za dużo robić ani nic takiego. Ale chyba już bym wolała posprzątać i wgl niż się męczyć z tym gipsem ;( Ale za to dostanę odszkodowanie i dziewczyny powiedziały że jak coś to stawiam coś.... Ale nie chce za dużo wydawać tylko jechać do Wzorcowni i sobie coś porządnego kupić bo całą kasę teraz wydam na urodzinki. No właśnie już jutro je mam, już nie mogę się doczekać :D Oczywiście będę miała gips na urodziny ale dam radę. Dziewczyny jutro chyba prędzej przychodzą i wgl więc git. Rano do Włocławka może sobie coś kupie i na urodziny muszę jakieś zapasy zrobić. Kupuje jeszcze chyba 2 skrzynki piwa bo chciałam wódkę ale powiedzieli mi że lepiej piwo więc....
Dokładnie jeszcze nie wiem czy wszyscy przyjdą ale tak to chyba zaprosiłam 14 osób. Pisałam do Bartka żę go zapraszam a on że chętnie przyjdzie ale nie wie czy będzie mógł..... Nie mam pojęcia co o tym wszystkim mam myśleć :/ Teraz czuje tak jakby mnie unikał bo był tu chyba z 2 tygodnie i ani razu się nie widzieliśmy a prędzej.... Nie mam pojęcia :D
Ale nie jest tak źle:D Co ja się tam będę przejmować jakimś tam chłopakiem jak wokoło aż tylku innych jest hahahhahahaha. Na ostatnim ognisku gadałam z Marcinem chyba z godzinkę i sama nie wiem o czym, tak po prostu chyba o wszystkim :D
Miałam w te wakacje szanse na to aby zapalić zioło czy coś ale i tak nie chciałam. Niby i Łukasz gadał że to pomaga na (.....) Ale i tak nie chce, po prostu nie chce nic palić. Może kiedyś jak będę starsza.... ale teraz nie. Ale nie mówię żeby czasem nie było tak jak z picie. Myślałam że pierwszy raz to będzie na 18 lub troszkę prędzej a to już w te wakacje :D Nie spodziewała bym się tego :D Ale i tak nie żałuję wiem że Marta mówi że to trochę przez nią pierwszy raz i wgl ale przecież jak bym chciał to bym nie piła. Więc to tylko i wyłącznie moja wola :D Ostatno noga w gipsie i na ognisko było zajebiście na jednym i na drugim. Co prawda to nie wypiłam za duż o ale zawsze coś. Na urodzinach swoich jestem ciekawa jak to będzie XD
Dziś gadałam z mamą i się pytała jak tam urodzinki i wgl i jej powiedziała ze kupuje piwo a mama że dla dziewczyn to po drinku bym kupiła a ja że jak każdej się pytałam że że woli normalne piwo hahahha Ale powiedziała ze jak coś to o piwie nic nie wiem a ja że spoko. Nie no matka spoko nawet( chodź raz)
Na koniec pozdrawiam wszystkim co czytają mojego bloga, wszystkich przyjaciół oraz życzę miłych wakacji i abyście nie mieli czegoś w gipsie tak jak ja :*************************
czwartek, 12 lipca 2012
Oj się działo...
Jak narazie wszystko mi się zajebiście układa. Wczorajszy dzień jak dla mnie przechodzi do historii, było zajebiście na tym ognisku...
Wczoraj byłam we Włocławku sama, załatwić z internetem coś tam, na całe szczęście mi się udało. Ale potem już sama nie byłam XD. Napisał do mnie Bartek czy jestem we Włocławku (bo dzień prędzej mu powiedziałam że jadę) i się spotkaliśmy. Na początku już myślałam że nie przyjdzie bo czekałam na niego w parku i go nie było. Wkurzyłam się trochę.... Ale jak byłam w sklepie to do mnie zadzwonił i powiedział że już na mnie czeka, wtedy miałam wytrzeszcze na mordzie i Dżela Wery HAPPY.... Około godziny cały czas rozmawialiśmy i wgl, super było. Ale coś mi się wydaję że u niego coś jest nie tak.... Chciała bym pogadać z Bartkiem i poznać Go ale tak dobrze i może wtedy i ja bym złamała swoje postanowienie i powiedziałabym mu o sobie parę rzeczy...
Wczoraj wieczorem jeszcze ognisko było. Zapowiadało się z początku że będzie tylko Marta, Daria, Alicja, Ja, Łukasz, Pegaz i Szymon ale Marta nie wieżyła i tak że oni przyjdą... Co prawda to prawda bo Łukasz i Pegaz nie przyszli ale za to przyszło dużo osób a jaśniej chłopaków... LOLZ. Nie powiem bo było zajebiście. Na początku zrobiłyśmy sobie ognisko we cztery i miałyśmy chyba 14 piw (zwała). Ja i Alicja się najebałyśmy. Nie wiem jak Alicja ale ja to nawet bardzo... Odwalało mi jak chuj i wgl. Na końcu miałam piwo w butelce i jak szliśmy to Hubert powiedział Darii żeby mi je zabrała a ja nie chciałam tego ale już chyba miałam dość i wylałam je. Byłam z siebie dumna hahahhahahaha. Po drodze się trochę wkurwiłam i chyba nawet łzy mi poleciały ale z jakiego powodu to za bardzo nie wiem. Wiem tylko że jak np, ja się najebie to odczuwam wszystko bardzie. Nawet jeśli mi Bartek nie odpisał to byłam mega wkurwiona i zaczęłam go wyzywać. Na całe nieszczęscie to Marta musiała słuchać moich żalów i wgl całego mojego gadania. Szczerzę to jej współczuje mam tylko nadzieję że nie ma mi tego za złe. Moje wczorajsze najebanie było całkiem inne niż to pierwsze...
W trakcie jak miałyśmy to ognisko to mądra Dżela je rozpaliła tak że od razu wszystkim się zrobiło gorąco i miał juz wtedy fazę i zaczęłam trochę wyzywać tych co koło nas siedzieli i gadali. Nie wie, może oni tez mieli zamiar zrobić sobie tam ognisko? Ale i tak przyszli do nas i pytali się czy nam nie pomóc czasem, a my że ni, dajemy sobie radę i takie tam... Ale i tak nam pomogli i przynieśli drzewo, potem cały czas siedzieli z nimi i było zajebiście. Pamiętam że chłopacy pili piwo kto prędzej wypije-wygrał Hubert. Ktoś otwierał piwo na dole z boku i mu trochę pękło i się wylało sporo i poleciało na parę osób w tym byłam i ja.
Jak siedzieliśmy na belce to przyszli jacyś znowu chłopacy i mówili że mają jakiś problem z dziewczyna i przyjaciółką, już nie pamiętam dokładnie. A potem jakiś chłopak usiadł koło mnie i coś tam gadał, ale go nie rozumiałam i zaczął kłaść swoją rękę na moje nogi i wgl fujjjjjjj..... Powiedziałam do niego spierdalaj i się odpierdolił a potem cały czas na niego krzyczałam i wyzywałam. Dokładnie to nawet nie mam pojęcia kto to był i to nie jest tak że byłam najebana( no dobra trochę byłam) tylko dlatego że było ciemno.
Jak wracaliśmy to tez było fajnie ;D Marta cały czas gadała z Lelkiem a ja, Daria i Hubert szliśmy przed nimi. Daria z Hubertem gadali że nie chcą wychodzić z gimnazjum i takie tam różne rzeczy o nowej szkole z kim będą chodzić do klasy bla, bla, bla... Od Gruszki szłam sama i już wtedy byłam prawie trzeźwa ;D FUCK YEAH ale Hubert i Daria i tam mi nie wieżyli... Jak doszłam do Błaszczyków to mama i Marcin juz na mnie czekali. Mama po drodze cały czas pierdoliła że nie mogę chodzić późno do domu że jak po 22 to musi po mnie wychodzić i takie tam. Ja jej mówiłam że się nie boję ciemności i wgl a ona i tak na swoim LOL.
Rano na całą szczęście nie miałam kaca(chyba) bolał mnie brzuch i pic mi się cały czas chce więc....
Wczoraj przed pójściem na ognisko rozmawiałam z mamą o urodzinach i na całe szczęście się zgodziła JUPI, JUPI, JUPI.
+ już niedługo będę miała pokój. co prawda to prawda w surowym stanie ale już będę wiedziała że coś się dzieję ;D
+ mam nadzieję że wszyscy których zaproszę to przyjdą
+ na urodziny dostanę psa FUCK YEAH
Wczoraj byłam we Włocławku sama, załatwić z internetem coś tam, na całe szczęście mi się udało. Ale potem już sama nie byłam XD. Napisał do mnie Bartek czy jestem we Włocławku (bo dzień prędzej mu powiedziałam że jadę) i się spotkaliśmy. Na początku już myślałam że nie przyjdzie bo czekałam na niego w parku i go nie było. Wkurzyłam się trochę.... Ale jak byłam w sklepie to do mnie zadzwonił i powiedział że już na mnie czeka, wtedy miałam wytrzeszcze na mordzie i Dżela Wery HAPPY.... Około godziny cały czas rozmawialiśmy i wgl, super było. Ale coś mi się wydaję że u niego coś jest nie tak.... Chciała bym pogadać z Bartkiem i poznać Go ale tak dobrze i może wtedy i ja bym złamała swoje postanowienie i powiedziałabym mu o sobie parę rzeczy...
Wczoraj wieczorem jeszcze ognisko było. Zapowiadało się z początku że będzie tylko Marta, Daria, Alicja, Ja, Łukasz, Pegaz i Szymon ale Marta nie wieżyła i tak że oni przyjdą... Co prawda to prawda bo Łukasz i Pegaz nie przyszli ale za to przyszło dużo osób a jaśniej chłopaków... LOLZ. Nie powiem bo było zajebiście. Na początku zrobiłyśmy sobie ognisko we cztery i miałyśmy chyba 14 piw (zwała). Ja i Alicja się najebałyśmy. Nie wiem jak Alicja ale ja to nawet bardzo... Odwalało mi jak chuj i wgl. Na końcu miałam piwo w butelce i jak szliśmy to Hubert powiedział Darii żeby mi je zabrała a ja nie chciałam tego ale już chyba miałam dość i wylałam je. Byłam z siebie dumna hahahhahahaha. Po drodze się trochę wkurwiłam i chyba nawet łzy mi poleciały ale z jakiego powodu to za bardzo nie wiem. Wiem tylko że jak np, ja się najebie to odczuwam wszystko bardzie. Nawet jeśli mi Bartek nie odpisał to byłam mega wkurwiona i zaczęłam go wyzywać. Na całe nieszczęscie to Marta musiała słuchać moich żalów i wgl całego mojego gadania. Szczerzę to jej współczuje mam tylko nadzieję że nie ma mi tego za złe. Moje wczorajsze najebanie było całkiem inne niż to pierwsze...
W trakcie jak miałyśmy to ognisko to mądra Dżela je rozpaliła tak że od razu wszystkim się zrobiło gorąco i miał juz wtedy fazę i zaczęłam trochę wyzywać tych co koło nas siedzieli i gadali. Nie wie, może oni tez mieli zamiar zrobić sobie tam ognisko? Ale i tak przyszli do nas i pytali się czy nam nie pomóc czasem, a my że ni, dajemy sobie radę i takie tam... Ale i tak nam pomogli i przynieśli drzewo, potem cały czas siedzieli z nimi i było zajebiście. Pamiętam że chłopacy pili piwo kto prędzej wypije-wygrał Hubert. Ktoś otwierał piwo na dole z boku i mu trochę pękło i się wylało sporo i poleciało na parę osób w tym byłam i ja.
Jak siedzieliśmy na belce to przyszli jacyś znowu chłopacy i mówili że mają jakiś problem z dziewczyna i przyjaciółką, już nie pamiętam dokładnie. A potem jakiś chłopak usiadł koło mnie i coś tam gadał, ale go nie rozumiałam i zaczął kłaść swoją rękę na moje nogi i wgl fujjjjjjj..... Powiedziałam do niego spierdalaj i się odpierdolił a potem cały czas na niego krzyczałam i wyzywałam. Dokładnie to nawet nie mam pojęcia kto to był i to nie jest tak że byłam najebana( no dobra trochę byłam) tylko dlatego że było ciemno.
Jak wracaliśmy to tez było fajnie ;D Marta cały czas gadała z Lelkiem a ja, Daria i Hubert szliśmy przed nimi. Daria z Hubertem gadali że nie chcą wychodzić z gimnazjum i takie tam różne rzeczy o nowej szkole z kim będą chodzić do klasy bla, bla, bla... Od Gruszki szłam sama i już wtedy byłam prawie trzeźwa ;D FUCK YEAH ale Hubert i Daria i tam mi nie wieżyli... Jak doszłam do Błaszczyków to mama i Marcin juz na mnie czekali. Mama po drodze cały czas pierdoliła że nie mogę chodzić późno do domu że jak po 22 to musi po mnie wychodzić i takie tam. Ja jej mówiłam że się nie boję ciemności i wgl a ona i tak na swoim LOL.
Rano na całą szczęście nie miałam kaca(chyba) bolał mnie brzuch i pic mi się cały czas chce więc....
Wczoraj przed pójściem na ognisko rozmawiałam z mamą o urodzinach i na całe szczęście się zgodziła JUPI, JUPI, JUPI.
+ już niedługo będę miała pokój. co prawda to prawda w surowym stanie ale już będę wiedziała że coś się dzieję ;D
+ mam nadzieję że wszyscy których zaproszę to przyjdą
+ na urodziny dostanę psa FUCK YEAH
piątek, 6 lipca 2012
Takie tam o mnie i .........
Jak ja dawno nic nie pisałam, aż żal po prostu.......... Tyle się u mnie wydażyło że nie wiem od czego by tu zacząć. Ale też i nie mogłam pisać bo mi net nie działa ;( Mama mówiła że ze mną pojedzie ale znając ją to dopiero jak tata przyjedzie, a ja tak długo nie wytrzymam.... Dziś wzięłam modem od Kamili i siedzę przez kompem i już sama nawet nie wiem co ja tak długo robię.... Miałam niby tylko na godzinkę wejść bo niby burza była ale kit ze wszystkim siedzę już chyba z 6 godz? Sama dokładnie nie wiem ...........
No więc tak po pierwsze to w końcu mam kolczyk. Już leci 2 tydzień ;D ;D ;D Jestem mega szczęśliwa..... No może teraz to mi już przeszło ale na początku to miałam mega zaciesz.......... Nie mogę powiedzieć bo trochę się namęczyłam żeby namówić rodziców ale w końcu się udało. Moja mama to już trochę wcześniej była co do tego przekonana ale ojciec to....... A jak to zobaczyli to z tekstem : przecież tego prawie nawet nie widać" a ja " no przecież Wam mówiłam...." Tak naprawdę to kolczyk miałam z zaskoczenia bo dokładnie to nie wiedziałam czy będzie czy nie. W piątek pojechaliśmy di Lipna z Patrykiem do lekarza i wgl a potem ja miałam iść z mamą przekuć te ucho ale tacie się już nie chciało więc lipa. Myślałam że już nie będe miała a jak tak to na pewno nie prędko. Ale się okazało że już na następny dzień mam kolczyk. FUCK YEAH Wiem że robię sensację z niewiadomo czego ale ja tam się cieszę....
Po drugie to w końcu wakacje i muszę przyznać że dopiero leci pierwszy tydzień a ja się bawię w najlepsze XD Stwierdziłam że ten rok to u mnie "rok zmian". Dlaczego? Sama tak dokładnie nie wiem, ale..... Po raz pierwszy się upiłam można powiedzieć że się "zauroczyłam" nie wiem jak to dokładnie nazwać ale chyba zauroczyłam to odpowiednie słowo. Bo chyba nie można od razu zakochać się w kimś po 3 czy 4 spotkaniach i to jeszcze za każdym razem z kimś.
Po raz pierwszy spotkałam Bartka na "Powitaniu lata" wtedy się działo, było zajebiście... Oj lekka faza była XD tańczyłam z kimś w kółku ale nie pomyślała bym że potem jednym z nich będę szła za reke.... Bo to było tak że jak mieliśmy już wracać to po drodze prawie każdy z każdym się pokłócił. Moi bracia chcieli się napierdalać, Patryk chciała bić się z Sylwkiem a wszystko przez Patrycję chyba się zaczęło.Sama nie wiem dokładnie bo mnie przy wszystkim nie było.......... NO ale dobra to jak wracaliśmy to zrobiliśmy tak że ja, Marcin, Kaśka, Monika, Bartek, Dorota i Sylwek poszliśmy odprowadzić dziewczyny i Bartka a Kamila, Patryk, Robert, Aneta i Kropek poszli do domu. Po drodze Monika się śmiała ze mnie i Barta że my to niby gołąbeczki (a pierwszy raz się widzieliśmy) i że za rączkę idziemy no to ja że ona zazdrości i złapałam Bartka za ręke on nie miał chyba nic przeciwko bo potem szliśmy tak całą drogę a na koniec dał mi całusa w policzek i wymieniliśmy się numerami.......... Po tygodniu w Sobotę na zakończenie roku było u nas ognisko i Bartek tez był. Ja z początku myślałam że on podejdzie i powie cześć czy coś takiego a on znowu mnie pocałował w policzek na powitanie a innym dziewczynom to tylko krótkie część powiedział ;D I tak się chyba zaczęła nasza znajomość. Podczas ogniska cały czas się przytulaliśmy i wgl. Około 19 ja poszłam do Marty na ambonę a po jakieś godzinie zadzwonił do mnie Bartek z pytaniem gdzie ja jestem... Powiedziałam żeby przyszedł z Patrykiem bo on wie gdzie to jest, i przyszedł ale z Mariuszem i Szymonem nie żebym miała coś do nich ale... I tak było zajebiście... Cały czas wszyscy co tam byli to namawiali Martę żeby tam do nas przyszła że będzie fajnie i się w końcu zgodziła i było zajebiście ;P Jak odprowadzaliśmy Martę to dopiero było coś ;D całą drogę szłam za reke z Bartkiem a momentami się przytulaliśmy ; ** W między czasie do Bratka napisał Szymon coś chodziło o Matrę że ją kocha czy coś takiego a ja ;O Martę to chyba zamurowało ale nie dziwię jej się. Jak Bartek i dziewczyny już się zbierały to Bartek zapytała się czy mogłabym iść z mini ale że potem bym nie miała czy wrócić to nie poszłam, a szkoda ; / Ale wtedy pierwszy raz mnie pocałował *______* Było wręcz ZAJEBIŚCIE. Po jakiś 2 dniach znowu się z nim zobaczyłam bo pojechałam z Marcinem do Kaśki. Też było fajnie. Na końcu się zaczęliśmy gilgotać ja z Dorotą na Bartka a Kaśka z Moniką na Marcina XD Potem tego pożałowałam bo Bartek mnie dorwał i oddał za wszystko ;D Tarzaliśmy się w trawie jak małe dzieci ale zawsze spoko ;D;D;D;D;;D;D;D;D;D;D
Muszę jeszcze napisać że zmieniłam nastawienie do Kaśki (mojego brata dziewczyny). Może wcześniej jej za dobrze nie znałam i dlatego, nie wiem......
Mam w końcu nowe oksy i staram się je tym razem nosić a nie tak jak te poprzednie. Na dodatego jeszcze mi się wzrok pogorszył ;/
Marta szkoda że nie masz tego kolczyka ale jeszcze całe wakacje może uda Ci się namówić rodziców do tego. + teraz wiem jak się czułaś jak mi mówiłaś o pegazie i wgl że myślisz że mnie zanudzasz i takie tam. Teraz to ja będę cały czas pierdolić o Bartku, ale to jeszcze nic pewnego.
Miałam jeszcze napisać że moi bracia znaleźli mój pamiętnik ;/ Byłam na nich mega wkurwiona ale chyba już im wybaczyłam. + mój brat Patryk pojechał do Niemiec. Ja tez miałam jechać ale jakoś nie ma kiedy. Niedługo budowa i wgl więc... Chyba nawet całe wakacje w domu będę siedzieć....
Jak myślałam co tu napisać to miałam tyle pomysłów a teraz jak pisze to mi połowa uciekła HAHHAHAHA
No więc tak po pierwsze to w końcu mam kolczyk. Już leci 2 tydzień ;D ;D ;D Jestem mega szczęśliwa..... No może teraz to mi już przeszło ale na początku to miałam mega zaciesz.......... Nie mogę powiedzieć bo trochę się namęczyłam żeby namówić rodziców ale w końcu się udało. Moja mama to już trochę wcześniej była co do tego przekonana ale ojciec to....... A jak to zobaczyli to z tekstem : przecież tego prawie nawet nie widać" a ja " no przecież Wam mówiłam...." Tak naprawdę to kolczyk miałam z zaskoczenia bo dokładnie to nie wiedziałam czy będzie czy nie. W piątek pojechaliśmy di Lipna z Patrykiem do lekarza i wgl a potem ja miałam iść z mamą przekuć te ucho ale tacie się już nie chciało więc lipa. Myślałam że już nie będe miała a jak tak to na pewno nie prędko. Ale się okazało że już na następny dzień mam kolczyk. FUCK YEAH Wiem że robię sensację z niewiadomo czego ale ja tam się cieszę....
Po drugie to w końcu wakacje i muszę przyznać że dopiero leci pierwszy tydzień a ja się bawię w najlepsze XD Stwierdziłam że ten rok to u mnie "rok zmian". Dlaczego? Sama tak dokładnie nie wiem, ale..... Po raz pierwszy się upiłam można powiedzieć że się "zauroczyłam" nie wiem jak to dokładnie nazwać ale chyba zauroczyłam to odpowiednie słowo. Bo chyba nie można od razu zakochać się w kimś po 3 czy 4 spotkaniach i to jeszcze za każdym razem z kimś.
Po raz pierwszy spotkałam Bartka na "Powitaniu lata" wtedy się działo, było zajebiście... Oj lekka faza była XD tańczyłam z kimś w kółku ale nie pomyślała bym że potem jednym z nich będę szła za reke.... Bo to było tak że jak mieliśmy już wracać to po drodze prawie każdy z każdym się pokłócił. Moi bracia chcieli się napierdalać, Patryk chciała bić się z Sylwkiem a wszystko przez Patrycję chyba się zaczęło.Sama nie wiem dokładnie bo mnie przy wszystkim nie było.......... NO ale dobra to jak wracaliśmy to zrobiliśmy tak że ja, Marcin, Kaśka, Monika, Bartek, Dorota i Sylwek poszliśmy odprowadzić dziewczyny i Bartka a Kamila, Patryk, Robert, Aneta i Kropek poszli do domu. Po drodze Monika się śmiała ze mnie i Barta że my to niby gołąbeczki (a pierwszy raz się widzieliśmy) i że za rączkę idziemy no to ja że ona zazdrości i złapałam Bartka za ręke on nie miał chyba nic przeciwko bo potem szliśmy tak całą drogę a na koniec dał mi całusa w policzek i wymieniliśmy się numerami.......... Po tygodniu w Sobotę na zakończenie roku było u nas ognisko i Bartek tez był. Ja z początku myślałam że on podejdzie i powie cześć czy coś takiego a on znowu mnie pocałował w policzek na powitanie a innym dziewczynom to tylko krótkie część powiedział ;D I tak się chyba zaczęła nasza znajomość. Podczas ogniska cały czas się przytulaliśmy i wgl. Około 19 ja poszłam do Marty na ambonę a po jakieś godzinie zadzwonił do mnie Bartek z pytaniem gdzie ja jestem... Powiedziałam żeby przyszedł z Patrykiem bo on wie gdzie to jest, i przyszedł ale z Mariuszem i Szymonem nie żebym miała coś do nich ale... I tak było zajebiście... Cały czas wszyscy co tam byli to namawiali Martę żeby tam do nas przyszła że będzie fajnie i się w końcu zgodziła i było zajebiście ;P Jak odprowadzaliśmy Martę to dopiero było coś ;D całą drogę szłam za reke z Bartkiem a momentami się przytulaliśmy ; ** W między czasie do Bratka napisał Szymon coś chodziło o Matrę że ją kocha czy coś takiego a ja ;O Martę to chyba zamurowało ale nie dziwię jej się. Jak Bartek i dziewczyny już się zbierały to Bartek zapytała się czy mogłabym iść z mini ale że potem bym nie miała czy wrócić to nie poszłam, a szkoda ; / Ale wtedy pierwszy raz mnie pocałował *______* Było wręcz ZAJEBIŚCIE. Po jakiś 2 dniach znowu się z nim zobaczyłam bo pojechałam z Marcinem do Kaśki. Też było fajnie. Na końcu się zaczęliśmy gilgotać ja z Dorotą na Bartka a Kaśka z Moniką na Marcina XD Potem tego pożałowałam bo Bartek mnie dorwał i oddał za wszystko ;D Tarzaliśmy się w trawie jak małe dzieci ale zawsze spoko ;D;D;D;D;;D;D;D;D;D;D
Muszę jeszcze napisać że zmieniłam nastawienie do Kaśki (mojego brata dziewczyny). Może wcześniej jej za dobrze nie znałam i dlatego, nie wiem......
Mam w końcu nowe oksy i staram się je tym razem nosić a nie tak jak te poprzednie. Na dodatego jeszcze mi się wzrok pogorszył ;/
Marta szkoda że nie masz tego kolczyka ale jeszcze całe wakacje może uda Ci się namówić rodziców do tego. + teraz wiem jak się czułaś jak mi mówiłaś o pegazie i wgl że myślisz że mnie zanudzasz i takie tam. Teraz to ja będę cały czas pierdolić o Bartku, ale to jeszcze nic pewnego.
Miałam jeszcze napisać że moi bracia znaleźli mój pamiętnik ;/ Byłam na nich mega wkurwiona ale chyba już im wybaczyłam. + mój brat Patryk pojechał do Niemiec. Ja tez miałam jechać ale jakoś nie ma kiedy. Niedługo budowa i wgl więc... Chyba nawet całe wakacje w domu będę siedzieć....
Jak myślałam co tu napisać to miałam tyle pomysłów a teraz jak pisze to mi połowa uciekła HAHHAHAHA
sobota, 9 czerwca 2012
Ale ze mnie ćpun....
Kurwa zaraz oszaleje w tym domu... Miałam taki zajebisty humor i wgl ale oczywiście mama mi go zepsuła. Mam już jej dość, a mówi że mi ufa... taaaaaa na pewno.
Wczoraj byłam z Martą w Bobrownikach i na ambonie. Było zajebiście. Na początku pojechałyśmy na Bobrowniki po jakiś prowiant i takie tam, potem do stodoły koło podstawówki ale nie pasowało nam tam i pojechałyśmy rowerami na ambonę. Na początku gadałyśmy i wgl potem zaczęło nam odbijać (jak zawsze). Po jakimś czasie Marta już chciała jechać do domu a mi się nie chciało wracać ; / więc pojechałyśmy na podstawówkę po drodze Marta powiedziała że też jej już się nie chce wracać. Siedziałyśmy przed podstawówką i gadałyśmy. Marta nagrywała filmiki a mi troszkę odbijało... Jak już robiło się ciemno to zauważyłyśmy że jakiś typ idzie koło nas i ja poszłam za płot i się zaczęłam śmiać aż usiadłam na ziemi... Marta potem mi powiedziała że to był jakiś chłopak (nie pamiętam imienia) a ja myślałam że to był któryś z Błaszczyków... Zawsze spoko xD Jak wróciła to mamy nie było w domu. Poszłam do babci zapytać się czy klucz od domu mama zostawiła a babcia że nie. No to się wkurwiłam i wgl... Pisałam do cioci czy mama jest z nią ale mi nie odp więc zadzwoniłam i mama odebrała. Powiedziała mi gdzie zostawiła klucz. Wkurwiłam się bo jak ja przychodzę późno to krzyczy ale jak ona wraca o 1 rano to jest zajebiście... Patryk też przyszedł zaraz po mamie i na dodatek jeszcze z Sylwkiem... Oczywiście razem do trzeźwych nie należeli hahahaha. Sylwek położył się na moje łóżko i powiedziała że będzie dziś ze mną spała a ja że chyba w marzeniach. Nie chciał zejść z łóżka to go zwaliłam i pierdolnął na ziemie i walnął się o krzesło. Powiedział że mu chyba szczęka się przestawiła a ja w śmiech LOL.
Jak mama leżała w łóżku i Patryka jeszcze nie było to mama zadał mi pytanie. Ale to jeszcze jakie, aż nie mogłam. Pytała się czy Łukasz ćpa i wgl, bo ktoś jej powiedział a ja w śmiech. Jacy to ludzie są nienormalni chyba im się już w domu nudzi... Ale to jeszcze nic. Potem nawet zapytała się czy to ja czasem nie biorę narkotyków cz coś takiego ja na to " dobra, mogę iść już do pokoju?" a ona że nie to usiadłam na podłodze i skurczyłam się , złapałam za kolana i zaczęłam się śmieć. Wiem że to może jeszcze potwierdza jej pytanie ale ja z tego nie mogłam. Mówi że mi ufa a jak ona może mi ufać jak zadaje mi takie denne pytania? Potem jak chłopacy przyszli to mówiła do mnie "zadałam Ci pytanie" i takie tam a ja " no pewnie ćpam, pale trawke, papierosy, pije na okrągło..." Trochę żal mi mamy, rozumiem że się martwi czy co s takiego ale...
Wkurwiłam się na nią. Pewnie jak ojciec przyjedzie to powie mu że często wychodzę, późno wracam i takie tam... Ale co ja mam robić w domu? Jak zostaje w domu to ktoś krzyczy że cały czas przed komputerem siedzę lub coś takiego i że bym gdzieś poszła. A jak znowu gdzie idę to krzyczy: gdzie Ty byłaś? czemu tak późno i podobne pytania... Tak źle i tak nie dobrze.
Muszę przyznać że w Środę to miałam zajebisty dzień. xD Spotkałam się z Martą, Alicją i Moniką, było zajebiście. Siedzenie na ambonie, picie piwa i szampana... Potem ja z Alicją do Kaliny po piwa i coś do jedzenia ;D Marta się lekko napiła ale i tak każdy miał fazę. Jeszcze Moniki siostry potem przyjechały... To był zajebisty dzień trzeba przyznać. Będzie trzeba częściej robić takie wypady ;D;D;D;D;D;D;D;D
DZIEWCZYNY KOCHAM WAS I DZIĘKUJE ZA WSZYSTKO ♥♥
Dobra koniec na dziś bo już przynudzam chyba trochę, ale kit xD
Pozdrawiam
Dżela;******
Wczoraj byłam z Martą w Bobrownikach i na ambonie. Było zajebiście. Na początku pojechałyśmy na Bobrowniki po jakiś prowiant i takie tam, potem do stodoły koło podstawówki ale nie pasowało nam tam i pojechałyśmy rowerami na ambonę. Na początku gadałyśmy i wgl potem zaczęło nam odbijać (jak zawsze). Po jakimś czasie Marta już chciała jechać do domu a mi się nie chciało wracać ; / więc pojechałyśmy na podstawówkę po drodze Marta powiedziała że też jej już się nie chce wracać. Siedziałyśmy przed podstawówką i gadałyśmy. Marta nagrywała filmiki a mi troszkę odbijało... Jak już robiło się ciemno to zauważyłyśmy że jakiś typ idzie koło nas i ja poszłam za płot i się zaczęłam śmiać aż usiadłam na ziemi... Marta potem mi powiedziała że to był jakiś chłopak (nie pamiętam imienia) a ja myślałam że to był któryś z Błaszczyków... Zawsze spoko xD Jak wróciła to mamy nie było w domu. Poszłam do babci zapytać się czy klucz od domu mama zostawiła a babcia że nie. No to się wkurwiłam i wgl... Pisałam do cioci czy mama jest z nią ale mi nie odp więc zadzwoniłam i mama odebrała. Powiedziała mi gdzie zostawiła klucz. Wkurwiłam się bo jak ja przychodzę późno to krzyczy ale jak ona wraca o 1 rano to jest zajebiście... Patryk też przyszedł zaraz po mamie i na dodatek jeszcze z Sylwkiem... Oczywiście razem do trzeźwych nie należeli hahahaha. Sylwek położył się na moje łóżko i powiedziała że będzie dziś ze mną spała a ja że chyba w marzeniach. Nie chciał zejść z łóżka to go zwaliłam i pierdolnął na ziemie i walnął się o krzesło. Powiedział że mu chyba szczęka się przestawiła a ja w śmiech LOL.
Jak mama leżała w łóżku i Patryka jeszcze nie było to mama zadał mi pytanie. Ale to jeszcze jakie, aż nie mogłam. Pytała się czy Łukasz ćpa i wgl, bo ktoś jej powiedział a ja w śmiech. Jacy to ludzie są nienormalni chyba im się już w domu nudzi... Ale to jeszcze nic. Potem nawet zapytała się czy to ja czasem nie biorę narkotyków cz coś takiego ja na to " dobra, mogę iść już do pokoju?" a ona że nie to usiadłam na podłodze i skurczyłam się , złapałam za kolana i zaczęłam się śmieć. Wiem że to może jeszcze potwierdza jej pytanie ale ja z tego nie mogłam. Mówi że mi ufa a jak ona może mi ufać jak zadaje mi takie denne pytania? Potem jak chłopacy przyszli to mówiła do mnie "zadałam Ci pytanie" i takie tam a ja " no pewnie ćpam, pale trawke, papierosy, pije na okrągło..." Trochę żal mi mamy, rozumiem że się martwi czy co s takiego ale...
Wkurwiłam się na nią. Pewnie jak ojciec przyjedzie to powie mu że często wychodzę, późno wracam i takie tam... Ale co ja mam robić w domu? Jak zostaje w domu to ktoś krzyczy że cały czas przed komputerem siedzę lub coś takiego i że bym gdzieś poszła. A jak znowu gdzie idę to krzyczy: gdzie Ty byłaś? czemu tak późno i podobne pytania... Tak źle i tak nie dobrze.
Muszę przyznać że w Środę to miałam zajebisty dzień. xD Spotkałam się z Martą, Alicją i Moniką, było zajebiście. Siedzenie na ambonie, picie piwa i szampana... Potem ja z Alicją do Kaliny po piwa i coś do jedzenia ;D Marta się lekko napiła ale i tak każdy miał fazę. Jeszcze Moniki siostry potem przyjechały... To był zajebisty dzień trzeba przyznać. Będzie trzeba częściej robić takie wypady ;D;D;D;D;D;D;D;D
DZIEWCZYNY KOCHAM WAS I DZIĘKUJE ZA WSZYSTKO ♥♥
Dobra koniec na dziś bo już przynudzam chyba trochę, ale kit xD
Pozdrawiam
Dżela;******
piątek, 1 czerwca 2012
Taaa, nie ma to jak zajebisty dzień...
Miałam coś napisać ale sama nie wiem co. Już mi się trochę pomysły kończą na to pisanie i wgl. Dziś Dzień Dziecka i powinnam być szczęśliwa. a ja co? Płakałam i zamulałam pół dnia. Ciekawa jestem co będzie dalej juz sama nie wiem... Mama z Patrykem byli w Lipne załatwiać Patrykowi wszystkie dokumenty do szkoły i mama jeszcze musiała załatwić coś w sprawie przepisania domu na siebie. Już sama nie kumam tego wszystkiego...
Zapowiadał się zajebisty dzień ale jak wszystko się wyjaśniło to cały dzień będe siedzieć w domu i nic nie robić, fajnie... Mama oczywiście nie dała mi takiego prezentu jaki chciałam ale nigdy prawie takiego nie dostaje. Potem znowu gadała że da mi i Patrykowi po 50 zł no fajnie i wgl ale jeszcze fajniej by było jakby dotrzymała obietnicy... Tata pewnie też nie zadzwoni znając go.
Wszyscy mnie dziś wkurwiają... Mam jak tylko przyjechała to zaczęła się drzeć i marudzić że coś tam. Sama nie wiem o co jej chodzi. Dość że posprzątałam jej cały dom to jeszcze mi nie podziękowała tam jakby tego wgl nie zauważyła. Patryk mnie już jak tylko przyjechał to zaczął wkurwiać i wgl LOL. Teraz babcia siedzi u nas i gada na kogoś że jest nienormalny. Zawsze spoko, co nie? (żal)
Wczoraj wieczorem poszłam do Marty i Alicji na ambonie bo Marta chciała zapalić a szlug nie miała. Zajebałam mamie dwie i na całe szczęście się nie skapła, tak to bym miała przejebane. Przyszłam do domu późno i zaczęła się drzeć że o której to ja przychodzę i wgl. Fajnie tylko że jak Patryk czy Marcin był w moim wieku i przychodzili o tej godzinie co ja a nawet czasem później to nic nie gadała a na mnie to z wielką mordą. Powiedziała że następnym razem mnie już puści.. Ta na pewno...już się boję. Ciekawe czy mi tak wgl pozwoli zrobić tego kolczyka. Myślałam że jak by dała mi te 50 zł dziś to jak bym była we wtorek w Lipnie to byśmy poszły do kosmetyczki i bym miała juz z głowy. Juz nie mogę się doczekać ale wcale się nie zdziwię że będe miała przebite dopiero jak ojciec będzie o jak on bede to zacznie się drzeć że nie mogę i wtedy to już całkiem sobie nie przebije. Ale mam ich wszystkich głęboko w dupie i będą tego chcieli czy nie i tak to zrobię (hahahhaha).
Wiecie co Wam powiem że chyba przestane niedługo czytać te cholerne opowiadania. A wiecie dlaczego? W każdym opowiadaniu jest że jakaś dziewczyna poznała jakiegoś chłopaka, zaczynają sie poznawać i wgl potwm coś z niczego wielka miłaść, coś któremuś się stanie, takma osoba rozpacza bardzie się zakochuje czy coś takiego i bla bla bla... Nie o to że nie wieże w miłość czy coś takiego ale ja już zygam tym wszystkim. Każde co przeczytam to takie sama juz mam dość LOL. Nie powiem bo chciał bym poznać jakiegoś chłpaka i wgl ale... Dobra koniec tego tematu
Wczoraj rozmawiałam z Matą żę chciał bym żeby moja mama się już dowiedziała że przeklinam. Kidyś jak pisałam z dziewczynami na gg to wydarłam się "kurwa" a mama akurat spała i nie usłyszała. Może to i lepiej ale czasem mam ochote coś powiedzieć ale nie potrafię. Nie potrafie ustać przed mamą i powiedzieć jej coś w stylu: "ja pierdole..." czy coś podobnego, po prostu nie umiem. Może i się nawet trochę boje jej reakcji. Ale jak dowiedziałą się żę Patryk pali to z początku troszkę pokrzyczała a potem powiedziałą coś w stylu " pal tylko tak żeby tata nie widział" a ja z wielkimi oczam i wgl... Ale pewnie w moim przypadku to by było coś innego LOL
Dobra już kompletnie nie mam pojecia o czym pisac. Już jakieś bzdury wymyślałam żeby tylko coś skleić ale spoko xD Mam nadzieję że Was kompletnie nie zanudzam tym swoim pisaniem ;D
Pozdrawiam ;P
Nika ;**
Zapowiadał się zajebisty dzień ale jak wszystko się wyjaśniło to cały dzień będe siedzieć w domu i nic nie robić, fajnie... Mama oczywiście nie dała mi takiego prezentu jaki chciałam ale nigdy prawie takiego nie dostaje. Potem znowu gadała że da mi i Patrykowi po 50 zł no fajnie i wgl ale jeszcze fajniej by było jakby dotrzymała obietnicy... Tata pewnie też nie zadzwoni znając go.
Wszyscy mnie dziś wkurwiają... Mam jak tylko przyjechała to zaczęła się drzeć i marudzić że coś tam. Sama nie wiem o co jej chodzi. Dość że posprzątałam jej cały dom to jeszcze mi nie podziękowała tam jakby tego wgl nie zauważyła. Patryk mnie już jak tylko przyjechał to zaczął wkurwiać i wgl LOL. Teraz babcia siedzi u nas i gada na kogoś że jest nienormalny. Zawsze spoko, co nie? (żal)
Wczoraj wieczorem poszłam do Marty i Alicji na ambonie bo Marta chciała zapalić a szlug nie miała. Zajebałam mamie dwie i na całe szczęście się nie skapła, tak to bym miała przejebane. Przyszłam do domu późno i zaczęła się drzeć że o której to ja przychodzę i wgl. Fajnie tylko że jak Patryk czy Marcin był w moim wieku i przychodzili o tej godzinie co ja a nawet czasem później to nic nie gadała a na mnie to z wielką mordą. Powiedziała że następnym razem mnie już puści.. Ta na pewno...już się boję. Ciekawe czy mi tak wgl pozwoli zrobić tego kolczyka. Myślałam że jak by dała mi te 50 zł dziś to jak bym była we wtorek w Lipnie to byśmy poszły do kosmetyczki i bym miała juz z głowy. Juz nie mogę się doczekać ale wcale się nie zdziwię że będe miała przebite dopiero jak ojciec będzie o jak on bede to zacznie się drzeć że nie mogę i wtedy to już całkiem sobie nie przebije. Ale mam ich wszystkich głęboko w dupie i będą tego chcieli czy nie i tak to zrobię (hahahhaha).
Wiecie co Wam powiem że chyba przestane niedługo czytać te cholerne opowiadania. A wiecie dlaczego? W każdym opowiadaniu jest że jakaś dziewczyna poznała jakiegoś chłopaka, zaczynają sie poznawać i wgl potwm coś z niczego wielka miłaść, coś któremuś się stanie, takma osoba rozpacza bardzie się zakochuje czy coś takiego i bla bla bla... Nie o to że nie wieże w miłość czy coś takiego ale ja już zygam tym wszystkim. Każde co przeczytam to takie sama juz mam dość LOL. Nie powiem bo chciał bym poznać jakiegoś chłpaka i wgl ale... Dobra koniec tego tematu
Wczoraj rozmawiałam z Matą żę chciał bym żeby moja mama się już dowiedziała że przeklinam. Kidyś jak pisałam z dziewczynami na gg to wydarłam się "kurwa" a mama akurat spała i nie usłyszała. Może to i lepiej ale czasem mam ochote coś powiedzieć ale nie potrafię. Nie potrafie ustać przed mamą i powiedzieć jej coś w stylu: "ja pierdole..." czy coś podobnego, po prostu nie umiem. Może i się nawet trochę boje jej reakcji. Ale jak dowiedziałą się żę Patryk pali to z początku troszkę pokrzyczała a potem powiedziałą coś w stylu " pal tylko tak żeby tata nie widział" a ja z wielkimi oczam i wgl... Ale pewnie w moim przypadku to by było coś innego LOL
Dobra już kompletnie nie mam pojecia o czym pisac. Już jakieś bzdury wymyślałam żeby tylko coś skleić ale spoko xD Mam nadzieję że Was kompletnie nie zanudzam tym swoim pisaniem ;D
Pozdrawiam ;P
Nika ;**
Subskrybuj:
Posty (Atom)














